świadome sny

Świadome śnienie – jak zacząć podróż w głąb własnej jaźni?🌙

„Sen to nie ucieczka. Sen to przypomnienie. Przypomnienie o Tobie prawdziwym.”
– Anna

✨ Przebudzenie przez sen – pierwsze wołanie duszy

Był taki czas w moim życiu, kiedy rzeczywistość zaczęła mnie drażnić swoim nadmiarem i płaskością. W środku codziennych rytuałów, między kawą a komputerem, czułam, że coś we mnie… nie żyje. Nie umiera, ale właśnie nie żyje — uśpione, zapomniane, jakby zamknięte w świątyni, do której nikt nie wchodzi od wieków. I to właśnie wtedy, noc po nocy, sny zaczęły do mnie mówić. Początkowo szeptem, nieśmiało, migawkami obrazów, które znikały z pamięci zaraz po przebudzeniu. Ale im bardziej się im przyglądałam, tym stawały się wyraźniejsze. Aż któregoś dnia przyśniła mi się rzeka – rzeka jak lustro, płynąca pod górę. Stałam przy jej brzegu, gdy nagle uświadomiłam sobie, że… to nie jest możliwe. I wtedy zrozumiałam, że śnię.

To doświadczenie było jak narodziny. Nie duchowe oświecenie, ale raczej łagodne, ciche przebudzenie – takie, które zostawia cię z drżeniem w palcach i światłem pod skórą. Od tamtej pory wiedziałam, że śnienie może być świadome. I że to świadome śnienie jest drzwiami do czegoś znacznie większego niż my sami.

Czym jest świadome śnienie?

 

Nie ma jednej definicji, która oddałaby naturę świadomego śnienia. W psychologii mówi się o stanie, w którym śniący zdaje sobie sprawę, że śni, i często potrafi wpływać na przebieg snu. Ale dla mnie – dla kobiety, która przez wiele nocy zapalała świecę, szeptała intencje i prowadziła swoje ciało do snu z czułością kapłanki – świadome śnienie to coś znacznie głębszego.

SPRAWDŹ TEŻ  Sny o zmarłych – jak interpretować te niezwykłe wizyty?🌌

To jakby dusza wracała do siebie. Jakby rozpoznawała przestrzenie, które znała od wieków, a które ciało już dawno zapomniało. To podróż przez symbole, światło i ciemność, spotkania z aspektami własnej jaźni, z archetypami, z przewodnikami duchowymi, z przodkami. To rozmowa z samym sobą, ale nie tym, którego znasz z lustra, lecz z tym, którego twarz migocze gdzieś pomiędzy snem a śmiercią.

Świadome śnienie to inicjacja, tyle że nie w świątyni z kamienia, lecz w katedrze wewnętrznej świadomości.

Jak zacząć? Droga przez światło nocy🕯

Zaczęłam od prostego aktu miłości: pozwoliłam sobie wierzyć, że sen jest święty. Że to, co dzieje się za zamkniętymi powiekami, ma sens. Przez wiele lat mówiłam samej sobie: „To tylko sen, to nie ma znaczenia.” Aż pewnej nocy zapisałam pierwszą scenę, która wróciła do mnie po przebudzeniu – obraz starej drogi i drzewa, które mówiły bez słów. Zaczęłam zapisywać te sny. Najpierw nieporadnie, z lukami, potem coraz bardziej dokładnie.

Pisanie stało się rytuałem. Mój zeszyt snów był jak grymuar – osobisty, niepowtarzalny, coraz bardziej pełen symboli. Zauważyłam, że im więcej uwagi poświęcam snom, tym bardziej zaczynają mi ufać. Jakby mówiły: „Skoro jesteś gotowa nas słuchać, opowiemy ci więcej.”

Drugim momentem przełomowym było wprowadzenie świadomej intencji przed snem. Zamiast zasypiać przypadkowo, z głową pełną telefonów i hałasu, siadałam na łóżku, gasiłam światło i mówiłam do siebie szeptem: „Dziś rozpoznam, że śnię. Dziś spotkam się z tym, co prawdziwe.”

Na początku to była czysta magia – śniłam nadal „zwyczajnie”, ale coś się zmieniło. Sny stawały się intensywniejsze, pełniejsze, jakby przestrzeń sama zapraszała mnie do środka. Aż któregoś dnia w śnie spojrzałam na swoje dłonie – i one nie wyglądały jak dłonie. Były lekko przeźroczyste, drgały delikatnym światłem. I wtedy poczułam: to jest sen. Poczułam to nie tylko w głowie, ale w sercu, w całym ciele. I to było jak otwarcie portalu.

SPRAWDŹ TEŻ  Sen o szkle – jak odczytać ukryte przesłanie snu?

🌕 Praktyka jawy, która prowadzi do głębokiej nocy

Zrozumiałam z czasem, że świadome śnienie nie zaczyna się w nocy. Ono zaczyna się od sposobu, w jaki żyjesz dzień. Kiedy zaczęłam praktykować zatrzymywanie się – prawdziwe, głębokie zatrzymywanie się w ciągu dnia i pytanie siebie: „Czy to jest sen?” – moje życie dzienne zaczęło przypominać sen. Ale nie w sensie złudzenia, lecz w sensie głębszego zanurzenia w istnieniu.

To pytanie – „czy to sen?” – zadawane kilkukrotnie w ciągu dnia, z prawdziwą uwagą i obecnością, przesiąkało do moich snów. I nagle, w jednej z nich, naprawdę je sobie zadałam. I odpowiedź przyszła – tak. To był sen. A ja się w nim obudziłam.

Nie wstydzę się mówić, że płakałam po przebudzeniu. To było jakby ktoś zapalił świecę w najciemniejszym kącie mojego istnienia.

🌌 Brama do głębi – co daje świadome śnienie?

Dla mnie świadome sny stały się świętym miejscem spotkań. W jednym z nich odwiedziłam dom, którego nigdy wcześniej nie widziałam, a który później odkryłam naprawdę. W innym — rozmawiałam z kobietą, która mówiła językiem symboli i przypominała mi o moim zapomnianym talencie. Jeszcze w innym — zanurzyłam się w przestrzeń czystego światła, bez obrazów, bez myśli, bez kształtów. I wróciłam z wewnętrznym spokojem, którego nie znałam wcześniej.

Ale to, co najważniejsze, to spotkania z samą sobą. Tym aspektem mnie, który jest mądrzejszy, cichszy, bardziej kochający. Tym, który nie osądza, ale rozumie. Który nie poprawia, lecz akceptuje.

🌠nie bój się śnić

Jeśli czytasz te słowa, być może już coś w Tobie się obudziło. Może Twoja dusza rozpoznała zaproszenie. Może przyszła do Ciebie nocą i szepnęła: „Jesteś gotowy.”
Niech to będzie Twój pierwszy krok. Nie po wiedzę. Ale po siebie.

Nie szukaj cudów – Ty jesteś cudem.
Nie szukaj światła – jesteś światłem.
Zamknij oczy… i śnij. Ale tym razem – świadomie. 🌙

SPRAWDŹ TEŻ  Sny o wypadkach – Jak je interpretować?🚗💥

Z serca i w świetle nocy,
Anna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *